Każdy czasami ma na coś ochotę-mnie dopada to średnio 3razy na dzień. Pół biedy jak wiem co chce zjeść, ale co wtedy jak nie wiem co chce a coś bym chciała.
Dzisiaj właśnie tak było-chciałam coś zrobić, coś dobrego i łatwego i koniecznie z czekoladą :)
Poszłam trochę na ustępstwo i zrobiłam ekspresowe bułeczki a czekoladę wypiłam na gorąco.
Nie wiem jaką nazwę mają te małe pyszności ale są od dziś na mojej liście. Są delikatne w smaku-zasługa jogurtu-a najlepsze w nich jest to,że robi się je 20minut-łącznie z pieczeniem. To nie jest żart :)
Można jak ja zjeść je na podwieczorek(ach podwieczorki kojarzą mi się z przedszkolem od zawsze, dziś już nikt kogo ja znam nie używa tego słowa) a można też zrobić je poprzedniego dnia i zapakować na 2śniadanie gdy dopadnie nas mały głód. Wybór należy do Was.
Składniki:
-260g mąki pszennej
-70g masła pokrojonego w kostkę
-150g jogurtu
-1jajko
-szczypta soli
-40g cukru
-garść rodzynek była w oryginalnym przepisie ale ja z ich braku dorzuciłam suszoną żurawinę
-2łyżeczki proszku do pieczenia
Przygotowanie:
Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, potem dodajemy masło. Dodajemy resztę składników(jogurt,cukier,sól,jajko,rodzynki) i widelcem łączymy wszystko. (Można też użyć miksera, 2-3minuty na najniższych obrotach). Nagrzewamy piekarnik do 220 stopni C. Podsypujemy blat mąką, wałkujemy ciasto i formujemy w kulki-można wyciąć kształty filiżanką. Kładziemy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika na 12-14minut. Po tym czasie bułeczki są gotowe, dajmy ich chwilę na ostygnięcie i możemy jeść.
Smacznego
